Sport się czyta, czyli z naszej półki...

12:50 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 0 Comments

Książka mojej IDOLKI, czyli "Szkoła życia" według Mai Włoszczowskiej i Juliana Obrockiego.

           Po prostu nie mogło zabraknąć jej w mojej biblioteczce. Ta książka to dla mnie bilet na podróż z Mają przez jej dotychczasowe życie. Czytając ją miałam wrażenie jakbym stała obok tych wszystkich wydarzeniach, jak bym wszystko widziała. To niewątpliwa zasługa rzeczowych opisów oraz świetnie dobranych zdjęć.
Książka zaczyna się okropną kontuzją Mai, jaka się jej przytrafiła tuż przed IO w Londynie. Są też zdjęcia tej kontuzji na które patrząc nie potrafiłam wyobrazić sobie tego bólu, ogromu cierpienia. Nie umiałam tez znaleźć odpowiedzi na pytanie które miałam w głowie : Czemu ona? czemu akurat w takim momencie?
Jak wielu mogła się poddać, powiedzieć dość. Ale ona poszła dalej, walczyła nieprzerwanie o powrót do zdrowia, o powrót na trasę wyścigów kolarskich. Bo jak o tym pisze w ostatnim rozdziale "MOJA PRACA JEST MOJĄ RADOŚCIĄ, MOJĄ PASJĄ".



Przez całą tę książkę czułam obecność Mai. I tą radość z tego co robi, co kocha. Optymizm, wola walki
"wyskakują" prosto na nas podczas czytania. I chce się więcej, i więcej... Wiem że będę powracać do tej książki, bo jest w niej magia, której poszukuje w swoim życiu.
Pamiętam jak dziś, gdy Maja wjeżdża na metę wyścigu IO w Pekinie. A ja zwyczajnie płacze. Płacze jak bóbr, bo komuś właśnie spełnia się marzenie. A ten KTOŚ jest moim IDOLEM. To jest prawdziwe szczęście! Równie jak te wydarzenie wzruszyła mnie ostatnia strona książki, dotycząca pasji która jest nieuleczalna chorobą i miłością. By ją poszukiwać bo "trzeba w życiu czegoś chcieć".



Nie chce zdradzać wszystkich szczegółów ale znajdziecie również w tej książce coś o rowerach i detalach, o diecie i o wojażach Mai.
Autorka uczy mnie determinacji, pokazując drogę wypełnioną ciężką pracą i wyrzeczeniami. Fajnie jest wygrać z przeciwnikiem, ale jeszcze lepiej wygrać z samym sobą.
Każdy kolejny trening czy start jest wyzwaniem, który podejmuje nasza bohaterka. My w naszym życiu też tak mamy. Każde zadanie do wykonania w pracy czy szkole,decyzje te trudne czy łatwiejsze do podjęcia są naszym wyzwaniem które podejmujemy. Są naszą walką. Każdy może mieć wyjątkowe życie, ale nie każdego stać na tyle poświęcenia i decydujemy się na przeciętność. Maja daje przez tę książkę siłe ale także dowód na to, że nic nie przychodzi bez trudu i pracy.
Poświęcenie, ból, kontuzje, ale także medale i wielka radość z wygranej towarzyszą Mai na co dzień i o tym też pisze. Ale również o tym że wyścig zaczyna się dużo wcześniej niż na starcie i tym że nie kończy się za linią mety.



Pozdrawiam
Roja

Ps. Dziękuje wszystkim dzięki, którym powstała ta książka. Maju dziękuje że zabrałaś mnie ze sobą w tę fantastyczną podróż.!!!


0 komentarze :