Zakopane, czyli delegacja na niecałe 64 godziny.

14:39 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments

Stolica polskich Tatr od dość dawna była na naszej "podróżniczej" liście do zrealizowania, zwłaszcza zimą. Jak wiecie lub nie, to tam znajduję się jeden z Centralnych Ośrodków Sportu (pokazywaliśmy  wam trochę na snapchacie). Obiekt położony niedaleko Wielkiej Krokwi, Mekki polskich skoków narciarskich. Muszę przyznać, że sporty zimowe zawsze wzbudzają we mnie respekt. Ponieważ sportowcy nie tylko walczą ze sobą ale też z pogodą, która potrafi dać w kość. Przekonałyśmy się o tym idąc na kolejkę, która zabierała turystów na szczyt Kasprowego Wierchu. Do dziś pamiętam "przyjemną" drogę, której trudy były warte pięknego widoku. Kasprowy Wierch. Widok niesamowity. Góry zimą. Monumentalne. Groźne. Niebezpieczne. Ale zawsze piękne.
Mam nadzieję że te kilka zdjęć poniżej pozwoli Wam sobie wyobrazić co przeżyłyśmy. Inspiracją do biało czarnych zdjęć były fotografię Gregora Schlierenzauera.









 A oto Nasz "paragon z podróży", byłyśmy w Zakopanem w dniach 8.12-11.12.
Sami oceńcie czy się opłacało.
Wierzymy że kolejny rok będzie obfitował w większą ilość podróży, którymi będziemy się dzielić z Wami. A w tym roku możecie liczyć z naszej strony jeszcze na kilka postów, bo pomysłów jak zwykle wiele... tylko ten czas.
Pozdrawiam
Roja

1 komentarze :

MIASTO GOSPODARZ EUROVOLLEYBALL2017 - Szczecin.

11:22 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments

Spośród czterech miast które w przyszłym roku będą gościć siatkarzy na Euro2017, najmniejsza hala znajduje się w Szczecinie, gdzie swoje mecze będą rozgrywać Włosi, Niemcy, Słowacy i Czesi. Hala Arena Szczecin inaczej zwana Azoty Areną jest dość młodym obiektem, w tym roku skończyła "dwa latka".
Jak wiecie w tamtym roku w maju miałyśmy przyjemność być na charytatywnym Meczu Gwiazd, który odbywał się w Szczecinie

 Przyjrzałyśmy się oczywiście obiektowi i terenowi przed.
Dużym plusem hali jest dość spory parking, który jak na pojemność hali ( ponad 7 tysięcy ) jest naprawdę duży. Hala znajduje się w otoczeniu osiedl mieszkaniowych podobnie do gdańsko-sopockiej Ergo Areny. Jadąc na hale komunikacją miejską odnosi się wrażenie, że jest to raczej strefa oddalona od centrum. Tylko Ślązacy pozwolili sobie na "fanaberie" wspaniały pomysł w postaci Spodka w centrum miasta i chwała im za to.
 Będąc w maju na meczu bardzo obie zmarzłyśmy na hali. (klima jest lepsza niż w Atlas Arenie i Spodku).




Rozstawienie trybun pozwala na swobodne przemieszczanie się między sektorami (co jest utrudnione np. w Ergo Arenie, kilka pięter gdzie czasem po prostu trzeba się dostać wyżej windą). Nie ma dużej różnicy wysokościowej między coraz wyższymi rzędami trybun (tak jak jest w Atlas Arenie) i trybuny zaczynają się tuż tuż  boiska co jest plusem, bo pozwala naprawdę z "bliska" oglądać mecz.
Ogólnie jak na rozmiary hala zupełnie spełnia moje oczekiwania, kolor przypomina mi centrum handlowe Arkadia w Warszawie.
Mam nadzieję, że władze Szczecina wykorzystają Euro2017 na to by w przyszłości organizować większą ilość meczów międzynarodowych.
A to nasz "daily vlog" który nigdy nie ukazał się na naszym kanale yt:
Tak tak, plotę trzy po trzy. :D
A Wy byliście już na Azoty Arena??? Jak wrażenia?

Pozdrawiam
Roja

1 komentarze :

Bartosz Kurek - siatkarz, który zadrwił z innych?

04:32 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments

Zapewne bardzo się cieszycie z faktu, iż ostatnio pojawia się tu sporo postów, a to znak, że powoli wracamy do tego blogowego świata. Z mojej strony mogę dodać iż niebawem pojawi się tu krótka "historia" o człowieku, który zmienił żeńską siatkówkę,  a i Roja też tworzy dla Was coś specjalnego :)

Bartosz Kurek, nikomu nie trzeba przedstawiać tego siatkarza, jeden z najlepszych zawodników na świecie, lider polskiej reprezentacji, Mistrz Polski ze Skrą Bełchatów, zdobywca Pucharu Polski i medalista najbardziej prestiżowych rozgrywek w siatkówce, Ligi Mistrzów, klubowy wicemistrz świata i Mistrz Europy, tryumfator Ligi Światowej, o nagrodach indywidualnych nie będę pisać,  bo zabrakłoby mi miejsca. Grał w lidze rosyjskiej i włoskiej, które uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, a ostatni sezon miał spędzić w lidze japońskiej.  Miał, ponieważ  rozwiązał kontrakt z klubem z kraju kwitnącej wiśni, i zamiast polecieć do Japonii, został w Polsce i najbliższy sezon spędzi w PGE Skra Bełchatów, w klubie z  którego  wyjeżdżał 4 lata temu na podbój parkietów najlepszych lig świata. Od kliku dni tą wiadomością żyje cały siatkarski świat, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oświadczenie wydane przez samego siatkarza, w którym mówi o zmęczeniu i wypaleniu zawodowym. 

Wszystko zaczęło się kilka dni temu, media obiegła wiadomość, że Bartek rozwiązał kontrakt z nowym klubem, a jedynym komentarzem zawodnika  do całej sytuacji było wydane oświadczenie. Od tego momentu wszyscy zaczęli się zastanawiać, gdzie będzie grać Bartek, jak już wróci do treningów, te wątpliwości rozwiał prezes Skry, Konrad Piechocki, informując na antenie Polsatu Sport, o popisaniu przez Kurka kontraktu ze Skrą. Wtedy to padła na siatkarza fala krytyki, zarzucano mu, że zadrwił z innych, z kibiców, a przede wszystkim z nowego klubu, który wiązał z nim duże nadzieje, a wydane oświadczenie w obliczu szybkiego powrotu do treningów było tylko ściemą i kpiną. Pojawiło się też sporo niechlubnych artykułów, jeden z nich został umieszczony na łamach bardzo znanej gazety.  Osobiście bardzo ceniłam sobie fachowość autora, w tym przypadku jednak  nie zgadzam się z opinią tego Pana, ale jak ogólnie wiadomo, każdy ma prawo do własnego zdania. 





To tyle, jeśli chodzi o doniesienia medialne. Ja osobiście bardzo się cieszę z powrotu Bartka do Bełchatowa. Skrę bardzo lubię, to jest mój ukochany klub, a Kurek to jeden z moich ulubionych siatkarzy, więc siłą rzeczy jestem zadowolona z jego powrotu. Nie wszyscy się jednak cieszą z takiego przebiegu sytuacji. Jak zawsze, jedni będą przeciwko, inni staną po stronie zawodnika. Ja uważam, że Bartek podjął słuszną decyzję o powrocie do polskiej ligi, czy potrzebne było to całe oświadczenie, nie wiem, może gdyby nie ono, inaczej oceniane byłoby jego postępowanie w mediach, a tak przypięto mu łatkę "gwizadki", która myśli, że wszystko jej wolno, a panujące zasady jej nie dotyczą i można je zmienić. 

Teraz już nie ma co się zastanawiać co by było gdyby, i takie dywagacje nie mają najmniejszego sensu. Nikt tak na prawdę nie wie jak było, i może jedni poczują się oszukani, inni będą  szczęśliwi, to jedno jest pewne, cała ta sytuacja podzieli kibiców na tych, którzy będą po jego stronie, i tych, którzy będą krytycznie oceniać jego decyzję. Może nie do końca wszystko przebiegło zgodnie z planami siatkarza, i burza, która powstała w mediach była niezamierzonym efektem, ale trzeba przyznać, że nie przysporzyło to Bartkowi nowych sympatyków. Ja życzę mu szybkiego powrotu na boisko i Mistrzostwa Polski ze Skrą, a także tryumfu w Lidze Mistrzów. 

Pozdrawiam,
Mili :)






1 komentarze :

Co jest grane? czyli 15 sekund snapa.

15:51 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 0 Comments

                     Królem siatkarskiego YT był Krzysztof Ignaczak, to on jako pierwszy udowodnił że kontakt z kibicami wychodzi po za schemat tradycyjnego spotkania na meczu. Potem było i jest nadal słynne Kadziu Projekt, które równie jak Igłą Szyte polubili polscy fani. Mniej doceniony był program Bartmana czyli ZibiCam.
                    Prawdziwy bum zaczął się w tym roku. Krótkie ujęcia nagrywane na żywo, których żywotność trwa 24 godziny stają się coraz popularniejsze. Niby 15 sekund ale jak wiele można pokazać. Skrzaty z Bełchatowa pokazują swoje wyjazdy, jak trenują na hali itp. Księciem Snapchata stał się wsród siatkarzy Andrzej Wrona którego filmiki z Lambo w roli głównej są w stanie rozczulić każdego. Giba natomiast wspaniale "zrelacjonował" swój pobyt w Polsce, dzięki czemu wiedzieliśmy gdzie i kiedy jest w danym miejscu.
Mamy nadzieję że coraz więcej siatkarzy będzie używało tego komunikatora by nawiązać kontakt z fanami, jeśli jeszcze nas nie oglądacie to wbijajcie na naszego snapchata zpasjizmilosci. Możecie tam znaleźć m.in. o tym jak powstają posty, jak wyglądają nasze delegacje i jak walczę z edytorem filmów.
A poza tym podajemy Wam listę siatkarzy snapowiczów. Jeśli kogoś Wam tu brakuje to wpisujcie nazwy w komentarzach.
 Wrona Kracze
PGE Skra Bełchatów
mateuszbieniek
Karol Kłos
Giba 7
pawel_z30
Pit Nowakowski
wladeczek 
Pozdrawiam
Roja

0 komentarze :

Krzysztof Ignaczak - nie tylko libero.

13:11 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 5 Comments

                Krzysztofa Ignaczaka nie trzeba nikomu przedstawiać, jest po prostu za życia LEGENDĄ polskiej siatkówki. Człowiek orkiestra (imał się różnych prac od kamerzysty za dwa trzysta po projektanta ubrań) o olbrzymim poczuciu humoru i otwartości do kibiców (fani potrafili się odwdzięczyć i stworzyli filmik z podziękowaniami dla Igły, który niezwykle go wzruszył) zawiesił nie dawno "buty na kołek", mówiąc zawodowemu graniu "DOŚĆ". A prywatnie - mój ulubiony libero, który świat siatkówki pokazywał z własnej perspektywy.
 Wiele jesteśmy Mu wdzięczni, bo to dzięki Niemu zobaczyliśmy taniec i usłyszeliśmy śpiew Winiara, mogliśmy przekonać się na własne oczy ile potrafią zjeść siatkarze w japońskiej restauracji, przyglądaliśmy się każdej kropli potu wylanej w spalskich lasach, mogliśmy być świadkami tego co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata w 2014 roku oczami tego niezwykłego siatkarza. 
Nie wątpliwie Krzysztof Ignaczak zawsze był barwną postacią w reprezentacji Polski. Może nie którzy mają do niego jakieś uwagi, ale ja osobiście uwielbiałam obserwować jak grał. Jest nie zwykle towarzyskim i ciepłym facetem. Miałam przyjemność oglądać mecze z udziałem Igły i zawsze emanowała z niego energia. Człowiek dynamit. Gdy dowiedziałam się o zakończeniu kariery sportowej przez naszego bohatera, poczułam smutek... Przede wszystkim  pewnie z tego samego powodu co Wy, a mianowicie że go już więcej nie ujrzę na boisku. 
 Został facebook,twitter,yt, instagram i strona internetowa prowadzone przez szalonego Ignaczaka który pokazuje że na emeryturze wcale nie jest tak łatwo... A o zajęcie dla człowieka o milionach zdolności nie jest trudno.
My oczekujemy już z niecierpliwością kolejnych projektów z udziałem Igły. A książkę wykupimy w całym nakładzie! Bo kto bogatemu zabroni?! no kto?
Tymczasem uzbrajamy się w cierpliwość i czekamy na kolejne mecze i "granie" Krzyśka tym razem prosto do mikrofonu i naszych uszu...
Kto wie, co jeszcze "uszyje" Krzysztof Ignaczak, na pewno warto czekać na kolejne poczynania naszego wspaniałego libero.
Wybrałam z naszego foto archiwum kilka zdjęć. Miłego oglądania. 
A dla Was: kim był/jest/będzie Krzysztof Ignaczak?


Wciąż tęskniąca za "16"
Roja

Ps. Igła będzie niebawem po raz drugi gościem w kawalerce Łukasza Jakóbiaka. Już dziś zapraszamy na kanał 20m2, a kto nie oglądał warto przypomnieć sobie pierwszy wywiad.





5 komentarze :

Tanie(?) to podróżowanie na mecze, czyli wyprawa do Katowic....

10:45 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 0 Comments

Na początku bardzo chciałabym Was przeprosić, że tak długo nas tu nie nie było, ale niestety pochłonęły nas obowiązki życia codziennego :(




Ostatnio na naszym blogu pojawia się sporo postów dotyczących taniego (?) podróżowania na mecze, sporo jest tych fantastycznych spotkań, na których nas nie może oczywiście zabraknąć, tak też było tym razem. W katowickim Spodku odbyło się oficjalne pożegnanie Pawła Zagumnego z  reprezentacją Polski, jako że Pawła kochamy i uwielbiamy,  dlatego musiałyśmy tam pojechać. Do tego na boisku pojawiła się cała plejada gwiazd, nie tylko polskiej, ale również światowej siatkówki, z Mariuszem Wlazłym i Giba na czele :) Także można powiedzieć, że na boisku mieliśmy istny kalejdoskop gwiazd :)

Jak sama nazwa posta sugeruje staramy się Wam pokazać, że nie zawsze wyprawa na mecz ukochanej dyscypliny sportowej  musi się wiązać z dużymi kosztami, tak też było i tym razem :) Może dla jednych z Was cena za bilet na mecz wyda się dosyć dużą kwotą, ale były również dostępne bilety w niższej cenie, myślę, że każdy znalazłby coś dla siebie.

Jeśli chodzi o wyprawę do Katowic, to koszt jednodniowej eskapady do mekki polskiej siatkówki nie przekroczył 250,00  zł.  Bilety na mecz do kupienia były już dostępne od 3 sierpnia, my nie chcąc przegapić swojej szansy zakupiłyśmy je już w pierwszym dniu sprzedaży. Dostępne były w kilku wariantach, a ich ceny zaczynały się od 50 zł (tak przynajmniej mi się wydaje), kończyły na 150 zł. Mając świadomość, że taki mecz zdarza się raz na jakiś czas, postawiłyśmy na zakup wejściówek za 150 zł, wiem trochę szaleństwo:)  W Katowicach nie planowałyśmy noclegu, więc odszedł nam dodatkowy koszt. Jak już kupiłyśmy bilety na mecz, do rozwiązania pozostała kwestia transportu, tym razem postawiłyśmy na transport mieszany.  Do Katowic pojechałyśmy PKP, zaś  w drodze powrotnej skorzystałyśmy z usług Polskiego Busa, z uwagi  na fakt, że nie było bezpośredniego połączenia pociągiem do Łodzi:) Bilety na pociąg Roja kosztowały jedynie 19,55 zł (ulgowy), ja niestety musiałam zakupić bilet normalny za 39,90 zł, zaś za bilety na Polskiego Busa zapłaciłyśmy 30 zł. Katowicki Spodek jest bardzo blisko dworca, więc nie musiałyśmy jeździć komunikacją miejską, a za to miałyśmy okazję podziwiać piękno miasta, które bardzo nam się podobało, i do którego chętnie wrócimy :)  Zaraz po przyjeździe do Katowic poszłyśmy na obiad, to jest już  wersja opcjonalna, macie tu pełne pole manewru, jest wiele ciekawych knajp, i zapewne każdy znajdzie coś dla siebie :) Podsumowując:



Ulga
Normalny
Bilet na mecz
150
150
Bilet na pociąg
19,55
39,9
Bilet na Polskiego Busa
30
30
Inne
25
25
Suma
224,55
244,9



Pozdrawiam, 

,
Mili

0 komentarze :

Tanie (?) to podróżowanie na mecze, Mecz Gwiazd w Toruniu w ramach Plaży Gotyku.

07:32 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments

Od 7 lat w Toruniu, organizowana jest impreza pod nazwą "Plaża Gotyku". Oprócz spotkań, które rozgrywają amatorzy i zawodowcy, na stałe zapisał się w kalendarzu MECZ GWIAZD.
W tym roku organizatorzy zaprosili dwóch Mistrzów Świata z 2014 roku, a mianowicie Krzysztofa "Igłę" Ignaczaka i Pawła "Gumę" Zagumnego. Niestety najlepszego rozgrywającego na świecie nie mogliśmy długo obserwować na boisku, ponieważ był on trenerem jednego z zespołów. Oprócz Igły i Gumy, na plaży w Toruniu zameldowali się Marcin Waliński, Kamil Droszyński, Dominik Witczak i Edward Skorek (był on trenerem drugiej pary).
Zawodnicy zagrali w parach Igła-Witczak i Waliński-Droszyński co z biegiem czasu się zmieniało.

Prawdziwą gratką dla kibiców była możliwość zagrania ze swoim ulubionym zawodnikiem za symboliczne "20zł".
Oprócz tego kibice mogli zakupić mini piłki do siatkówki i odzież sportową oraz złoty medal za Mistrzostwo Polski Dominika Witczaka, który zdobył w nieco nietypowy sposób.
Ponieważ rozgrywki PlusLigi rozpoczynał jako zawodnik Zaksy, a kończył jako siatkarz Resovii (został wypożyczony z Zaksy do Resovii).
Jak wiemy to te dwa zespoły zmierzyły się ze sobą w walce o złoty medal Plus Ligi. W ten sposób Dominik "wygrał" oba medale.
Pieniądze zebrane w akcji powędrowały dla chorego Jasia Oczkowskiego.
Podczas meczu nie zabrakło zabawnych sytuacji; Marcin Waliński tańczył na boisku, Igła był „reanimowany”, a Guma został zasypany na gnieździe sędziowskim. Pogoda dopisała i wszyscy kibice mogli być usatysfakcjonowani. Po meczu siatkarze rozdawali autografy i pozowali do zdjęć czego są dowodem selfi jakie widzicie w tym poście.
Jeśli nie obserwujecie nas na "snapczacie" krótkie snapy z tego wydarzenia są już umieszczone na naszym Fanpage, znajdziecie tam również obszerną fotorelacje.
Koszt wyjazdu to TYLKO 51 zł (PolskiBus), a wrażenia niezapomniane.
Wstęp na mecz był darmowy.
Pozdrawiam.
Roja



 

1 komentarze :

Tanie (?) to podróżowanie na mecze, Turniej kwalifikacyjny do IO w Rio de Janerio piłkarzy ręcznych.

05:45 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments

Jak zapewne wiecie, w ubiegły weekend  gdańskiej Ergo Arenie odbył się Turniej kwalifikacyjny do IO w Rio de Janerio w piłce ręcznej, nas tam oczywiście nie mogło zabraknąć, także razem z Roja 10 kwietnia wybrałyśmy się w podróż do Gdańska. Jakiś czas temu na naszym blogu pojawił się cykl postów Tanie to podróżowanie na mecze..., z  tego powodu nie mogło również zabraknąć postu podsumowującego wyjazd do Gdańska  na mecz piłkarzy ręcznych.



Zanim jednak podsumuję podróż do Gdańska, muszę powiedzieć, że pierwszy raz byłam na meczu piłkarzy ręcznych, i jest to zupełnie inne przeżycie niż mecz siatkówki, masz wrażenie, że jesteś bliżej boiska. Wrażenia są zupełnie inne niż te, gdy ogląda się mecz w telewizji, także zachęcam Was bardzo serdecznie, wybierzcie się choć raz na mecz naszych szczypiornistów. Ja byłam pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni. 

Bilety do  kupienia pojawiły się już w marcu, jak to zwykle u nas zwykle  bywa, bilety na mecz zostały zakupione spontanicznie. Do wyboru było kilka kategorii cenowych (59 zł, 79 zł, 99 zł), my zdecydowałyśmy się na bilety za 59 zł, które można było kupić, ale miejsca były całkiem spoko, blisko boiska, tuż za bramką.





Jak już miałyśmy bilety na mecz, trzeba było jeszcze czymś dojechać do Gdańska, tym razem Was zaskoczymy. Do Gdańska zdecydowałyśmy się jechać Polskim Busem, a nie jak zwykle pociągiem. Za bilety w obie strony zapłaciłyśmy 44 zł wliczając w to opłatę rezerwacyjną. Po Gdańsku podróżowałyśmy komunikacją miejską, która nas zaskoczyła. Z oferty biletów zniknęły bilety czasowe, które zostały zastąpione przez bilety jednorazowe ważne na jeden przejazd. 





Naszym zwyczajem nie mogło nas zabraknąć w Sopocie, z gdańskiej plaży udałyśmy się spacerkiem do Sopotu,gdzie odwiedziłyśmy molo i zjadłyśmy obiad, a potem SKM z Sopotu do Gdańska na mecz, również w drodze powrotnej z meczu postawiłyśmy na SKM.  



Cena z ulgą
Cena bez ulgi
Bilet na mecz
59
59
Bilety na Polskiego Busa
44,00
44,00
Komunikacja miejska
3,00
4,50
Bilety SKM
3,50
7,00
Inne
30,00
30,00
Suma
140
145


Podsumowując nasz jednio dniowy wyjazd do Gdańska na mecz piłkarzy ręcznych kosztował nas ok. 145 zł, sami zdecydujcie czy to dużo czy mało. A Was ile wydajecie na podróże?

Pozdrawiam,
Mili

1 komentarze :

Zwyciężać mogą Ci, którzy wierzą, że mogą, ale człowiek posiada naprawdę tylko to, co jest w nim...

04:47 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 2 Comments

26 lutego 2016 roku swoją premierę miał film "110%" w reżyserii Agnieszki Goli - Rakowskiej. W filmie opowiedziane są historie znanych sportowców, którzy w ostatnim czasie odnieśli sukcesy w swoich dyscyplinach, możemy posłuchać jak o zawodowym sporcie opowiadają Andrzej Wrona, Maja Włoszczowska, Adam Małysz, Robert Lewandowski, Anita Włodarczyk, Tomasz Majewski, Rafał Sonik, Natalia Partyka, Zbigniew Bródka,  Zofia Notecka - Klepacka, Rafał Majka, Katarzyna Rogowiec, Karol Bielecki, Bartłomiej Bonk oraz Mateusz Kusznierewicz. 


http://1.fwcdn.pl/po/83/39/758339/7724742.3.jpg
Źródło: http://1.fwcdn.pl/po/83/39/758339/7724742.3.jpg

Każdy z nich opowiada o determinacji, woli walki i wyrzeczeniach oraz poświęceniach. Opowiadają o drodze, którą musieli pokonać, aby być tu gdzie są teraz. Nierzadko ludzie nie dawali im szans na sukces, jak choćby w przypadek Natalii Partyki, która mimo swojej niepełnosprawności świetnie sobie radzi rywalizując z osobami w pełni sprawnymi w tenisie stołowym. Każdy z tej piętnastki, która wystąpiła w filmie nie poddał się w najgorszych chwilach swojego życia, kiedy pojawiały się kontuzje i inne przeciwności losu, oni dalej walczyli o odzyskanie formy, bo sport był ich największą pasją, bez której nie wyobrażali sobie życia, pasji która doprowadziła ich do medali MŚ, IO, ME czy wygranej w najtrudniejszym rajdzie świata.


Jak już wspomniała Roja w poprzednim poście zapowiadającym premierę filmu, czołówka polskiego sportu wyczynowego opowiada o drodze jaką musieli pokonać, aby poznać smak zwycięstwa. Oglądając ich zmagania przed telewizorem nierzadko płakałam ze szczęścia, podziwiając Adama Małysza, kiedy razem z całą rodziną zasiadaliśmy przed telewizorem oglądając skoki , Andrzeja Wronę, kiedy siatkarze zdobywali złoty medal MŚ, czy Tomasza Majewskiego, który udowodnił, że tak niewiele potrzeba do osiągnięcia sukcesu, czasem wystarczy tylko kilka centymetrów.


Film sprawia, że jesteśmy jeszcze bliżej swoich idoli, widzimy jaki ogrom pracy musieli włożyć, aby pokonać nie tylko innych, ale przede wszystkim swoje słabości. Z zaciekawieniem słuchałam Rafała Sonika, które opowiada o stawianiu sobie malutkich celów, aby na końcu tej podróży osiągnąć ten największy, o Karolu Bileckim, który mimo utraty jednego oka dalej gra, nie poddał się, wyszedł z tego jeszcze silniejszy.


Chwilami miałam wrażenie, że reżyserka filmu zrobiła z występujących w nim sportowców nieśmiertelnych bohaterów, których nic nie jest wstanie złamać, nawet najstraszniejsza kontuzja, oni powstają jeszcze silniejsi. A przecież tak naprawdę to ludzie tacy sami jak my, choć może nie do końca, tacy sami, oni mają determinację, której nam "zwykłym" ludziom brakuje, aby stawić czoła problemom dnia codziennego. 


Polecam film wszystkim kibicom, którzy chcą bliżej poznać swoich idoli, ale także wszystkim, którzy lubią kino dokumentalne. Zapraszam do kin, i życzę miłego seansu, bawcie się tak dobrze jak ja w kinie.

Pozdrawiam,
Mili 

P.S. Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale praca magisterska sama nie chciała się napisać :)

2 komentarze :

Spotkanie autorskie z Thomasem Morgensternem.

05:02 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 0 Comments


Jakiś czas temu na rynku polskim pojawiła się książka dobrze nam znanego skoczka narciarskiego - Thomasa Morgensterna, który po fatalnym upadku na Kulm zdecydował się zakończyć karierę.
W Polsce odbyły się dwa spotkania autorskie - w Warszawie i Zakopanem. Ja zdecydowałam się pojechać do warszawskiego empiku, gdzie w miniony piątek pojawił się Morgi. Ilość ludzi jaka zjawiła się w warszawskim juniorze była ogromna. Organizatorzy doliczyli się prawie tysiąca osób. Mina Thomasa gdy zobaczył ten tłum była nie do opisania. Pan który prowadził owe spotkanie zadał 3-4 pytania Morgiemu (nagrałyśmy tę rozmowę kalkulatorem) i przeszliśmy do następnej części spotkania czyli autografów. Organizatorzy usilnie prosili by nie robić "selfie" ani nie prosić o dedykacje by wszyscy mogli zdążyć w kolejce po autograf, ale jak to "polska" mentalność, ludzie którzy mieli już autograf swobodnie robili zdjęcia i rozmawiali z Morgim. Żałuję, że tego sama nie zrobiłam, ale ja po prostu wiem że to nie jest ostatnie moje spotkanie z Thomasem.

Polska okładka książki
autograf Thomasa
Dodatkowy prezent od Morgiego




Przechodząc do książki, wszystko w niej jest tak zobrazowane, że na samym początku ma się wrażenie, że siedzi się przy szpitalnym łóżku Thomasa i obserwujemy wszystko z boku. Jest się świadkiem całej tej walki o powrót by wziąć udział w IO w Soczi. Wielka determinacja, wola walki i chęć spełnienia marzeń jest wyczuwalna w każdym działaniu Thomasa, które opisuje w : "Mojej walce o każdy metr". Morgi tłumaczy również swoje decyzje odnośnie życia prywatnego, opisuje relacje z Gregorem Schlierenzauerem jak i byłym już trenerem austriackiego teamu Alexandrem Pointnerem... Jeśli chcecie wiedzieć więcej to zapraszam do lektury, bo to wspaniała historia człowieka, który nie poddał się w walce o swoje marzenie. Zmagając się ze swoimi "demonami" pokazał nam, że tylko - choć to banał - ciężką pracą i determinacją, możemy sięgać wyżej.
Z tego miejsca bardzo dziękuje Thomasowi Morgensternowi za to, że otworzył swoje serce i opowiedział o tym co czuł, bym mogła go lepiej "poznać".

Ps. Obszerną rozmowę z Thomasem możecie zobaczyć tutaj , przeprowadzoną podczas zakopiańskiego spotkania. A po więcej zdjęć z warszawskiego spotkania zapraszam tutaj.


Pozdrawiam,
Roja

0 komentarze :