O dwóch takich, których pokochał świat....jeden z nich to życiowy lekkoduch, drugi to siatkarski diament, którego Bóg potrzebował u siebie bardziej....

06:59 Z pasji do mężczyzn z miłości do sportu 1 Comments


W ostatnim czasie w Polsce miało premierę kilka biografii poświęconych siatkarzom, o jednej Roja już pisała, "Giba. W punkt", nie wiem czy się pochwaliła, ale nawet udało jej się zdobyć autograf tego legendarnego siatkarza, jeśli nie, to ja Wam mówię :)

Na naszym rodzimym podwórku pojawiło się też  kilka  tego typu publikacji, na które kibice siatkówki w Polsce czekali z utęsknieniem. Osobiście to nie jest mój ulubiony gatunek literatury, tym bardziej, że większość tych "autobiografii" pisana jest przez osoby trzecie, nie mam tu na myśli tylko biografii siatkarzy. W tym przypadku nie mogłam się doczekać ukazania dwóch pozycji z tej.  Pierwsza z nich to biografia Łukasza Kadziewicza napisana przy współpracy z Łukaszem Olkowiczem, a druga to biografia Arka Gołasia napisana przez Piotra Bąka. W ubiegłym roku pojawiła się biografia Pawła Zagumnego. 


Wszyscy trzej Panowie to legendy polskiej siatkówki, wicemistrzowie świata i polski. Postaci barwne, utalentowane, które zapisały się złotymi głoskami w historii polskiej siatkówki. Nikomu nie trzeba ich przedstawiać. Brak czasu nie pozwolił mi przeczytać w  całości tych książek, ale jak tylko czas pozwoli nadrobić zaległości, to  przeczytam obie. Po przeczytaniu kliku stron o Arku Gołasiu łezka się zakręciła mi w oku czytając o tym wspaniałym siatkarzu, którego karierę przerwał nieszczęśliwy wypadek. Biografia Łukasza Kadziewicza to zabawna opowieść o człowieku, który przeżył ciekawą przygodę z siatkówką,  lubił się dobrze bawić i nie stronił od imprez,  a wszystkim co przeżył chciał się podzielić z kibicami.

Obie te książki są tak różne, jedna to wspomnienie o człowieku, który już na zawsze pozostanie w sercach kibiców, książka przy której niejeden uroni łezkę ze wzruszenia. Druga to historia pisana z przymrużeniem oka. Kadziewicz otwarcie przyznaje się do błędów, nie przeprasza, ale też nie prosi o przebaczenie. W zabawny sposób przybliża nam siatkówkę od kuchni, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia siatkarza.


Polecam obie na długie jesienne wieczory. Czytajcie, to na prawdę poszerza ludzką wyobraźnie.
Czytam, bo warto.

Pozdrawiam,
Mili


P.S. Kto z Was już kupił wszystkie trzy?






1 komentarz :

  1. Pamiętam jeszcze jak oglądałem jego w spotkaniach reprezentacji. Szkoda że tak się stało.

    OdpowiedzUsuń